Toaleta poranna
No udało się stoję ... w końcu po wielu trudach ale czy dojdę do tej łazienki jest tak daleko choć to pięć kroków wydaje mi się że to przestrzeń nie do ogarnięcia jest ... to tak daleko a zarazem tak blisko . Wykonałem pierwszy krok jakoś się udało ... ale z drugim już większe problemy się okazały coraz ciężej im bliżej celu ale jest nadzieja ... Jeszcze jeden krok i jestem już przy drzwiach otwieram je ... znowu skrzypią tam straszna ciemność no tak przecież wyłączyłem światło by oszczędzać ale jakoś to mi nie wychodzi .. Włączam światło ta biel ta jasność mnie razi strasznie nie wiem jak sobie z tym poradzę . Spoglądam w lustro i zastawiam się czy to jak potargane włosy parę pryszczy na twarzy odkręcam wodę nakładam pastę na szczoteczkę myję żeby twarz aż boje się ponownie spojrzeć w lustro ... Jest tak udało się budzę się ... Jest nadzieja że jakoś dziś może ten dzień będzie lepszy niż wczorajszy... obcieram twarz ręce z wody ... wychodzę ponownie w ciemny korytarz ....